Jeż pigmejski – 6 maluszków

19 kwietnia rodzicami zostali: Kosmatka&Wonder

Na świat przyszła aż szóstka maluszków. Ostatni jeżyk z miotu przyszedł na świat ok. 6-6.30. Pierwsze zdjęcia i informacje będą zamieszczone dopiero ok. 25-26 kwietnia. Wówczas Kosmatka będzie już na dłużej wychodziła z domku i będzie już spokojniejsza.

Cena jeżyków 550 zł.

W chwili zamieszczania informacji, wszystkie jeżyki są wstępnie zarezerwowane, z tym, że  potwierdzenia otrzymałam dopiero od 3 osób.

Wszystkie osoby, bardzo proszę o podanie adresów email oraz nr telefonów. Wzory umów będę przesyłała do Państwa ok. 27 kwietnia (via-mail), wówczas już będę znała płeć, Państwo będziecie widzieli pierwsze zdjęcia, będę mogła również podać orientacyjne kolory. Wpłaty zadatków, do 3 czerwca.

 

Wyprawka: szamponetka, karma na pierwszy tydzień, mata do nauki czystości, piłeczka. Dokumenty: książeczka zdrowia jeża, odpis karty miotu, rodowód, wytyczne Polskiego Stowarzyszenia Miłośników i Hodowców Pigmejskich Jeży Afrykańskich na temat opieki nad jeżykiem (są dostępne również na stronie jezpigmejski.org), umowa.

O Rodzicach

Kosmatka, wielki leń. To jej drugi miot. W pierwszym miała tylko jednego maluszka. Jest koloru Algerian Dark Grey Baddger. Urodzona u nas. Kosmatka niegdy nie stawia kolców, jest lekko nieśmiała, ale po owady karmowe potrafi podejść i cierpliwie czekać, aż otrzyma swoją porcję. Preferuje jednego właściciela (mnie) u którego spokojnie na brzuchu zasypia.

Polska linia genetyczna.

Link do mamy - klik

 

 

 

Wonder - bardzo "skutecznym" chłopczykiem, mającym w swojej linii genetycznej dwóch championów. Pochodzenia głównie Czechy i Węgry. Chłopczyk nie lubi być budzony w ciągu dnia, jest bardzo aktywnym jeżykiem, który uwielbia słuchać, gdy do niego się mówi.

Link do Wondera - klik

 

Rozwój

19/04 niestety 600g Kosmatka 3 maluszki - każde ważące ok. 8g - przygniotła.

Pozostała trójka daje radę.

20/04 Kosmatka niestety jako mama dała plamę. W nocy zostawiła dzieci i chciała się bawić. Pierwszy raz miałam sytuacje, że nie odezwały się hormony odpowiedzialne za macierzyństwo. Malce w nocy zostały bardzo wychłodzone. W nocy w dużym stresie, próba podłączenia maty grzewczej kończy się fiaskiem, gdyż ta jak na złość nie grzeje. Dobrze, że w rezerwie miałam poduszkę elektryczną. Niestety jeden z kolejnych maluszków miał bardzo dużo wybroczyn i odszedł na rękach. Następny z lekko podgryzioną łapką, również nas opuścił.

Ostatniego z trójki zabrałam Kosmatce i zaczęły się schody.

Najpierw testowanie, może Blanka jeszcze ma mleko i zaopiekuje się sierotką. Niestety ta miała tak dosyć swoich małych, że nie okazała żadnego zainteresowania maluszkiem.

Próby odciągnięcia mleka Kosmatce również się nie udały.

Maluszek przeszedł na sztuczne karmienie. Miał pusty brzuszed, dlatego pierwsza porcja, którą podałam miała nawodnić jeżyka, miała formę zabarwionej preparatem mlekozastępczy LGG przegotowanej wody. Taką porcję maleństwo otrzymało ok. 14:50.

21/04 Justysia, rozpoczęła batalię o życie. Dodatkowo sprawę komplikują wybroczyny, spowodowane urazami.

Wybroczyny smaruję kwaśną wodą w żelu i są widoczne bardzo duże pozytywne zmiany. Justysię karmię co ok. 1 godz. w ciągu dnia i ok. 1.5 godz. w nocy.

U Justysi była Pani Weterynarz, obsłuchała maleństwo. Płuca czyste, serducho bardzo mocno pracuje.

22/04 Jeśli dzisiaj da radę, to myśle, że będzie dobrze. Waga utrzymuje się na poziomie 7g. Częstotliwość karmienia to ok. 1.2h. W nocy częstotliwość karmienia planuję wydłużyć do ok. 2h. Ale zobaczymy jak to będzie, gdyż mała dzisiaj pierwszy raz domagała się samodzielnie jedzenia. Dzisiejsza doba jest przełomowa.

Przez pierwsze doby sztucznego karmienia, odchody bardzo się zmieniały. Od wodnistej zielonej biegunki, do zielonej ziarnistej kupki. Obecnie odchody nadal są zielone, ale zaczynają przypominać odchody małego jeżyka.

Po pierwszej dobie karmienia, Justysia wyraźnie podrosła i w końcu prawidłowo wyszły jej igły. Dzisiaj pojawiły się kolorki. Każdego dnia kręcę krótkie filmiki, które bez względu jak zakończy się historia Justysi, na koniec umieszczę w serwisie.

24/04 walczymy. Pani Weterynarz zbadała płuca i serducho Justysi, płucka czyste, serduszko mocno bije. Od wczoraj jesteśmy na Royal Canin Convalescence Support plus tylko dla zapachu i pożytecznych bakterii na odrobince preparatu mlekozastępczego. Niestety Justynka nie przybiera na wadze. Odchody są normalne, co bardzo cieszy. Rano jest jakby wypoczęta, wówczas chętniej je, tuli się, a nawet domaga jedzenia. Około 16 jakby uciekają jej siły witalne i prawie się nie rusza.

Częstotliwość karmienia: noc co 2 godziny, dzień ok. 1,3-1.4h.

Całkowicie opanowałam wybroczyny, brzuszek jest już słodko różowy, teraz jeszcze wysuszamy trzy rany i skóra będzie śliczna. Mam nadzieję, że jutro Justysia nadal z nami będzie.

 

Nie wiem co było powodem, jeżynka bardzo ładnie trawiła. Dzisiaj, tj. 25 kwietnia o 7:40 została nakarmiona, a gdy zajrzałam o 9:11 już Justysi nie było. Żegnaj malutka. Twoje życie było bardzo krótkie, zapewne pełne bólu, tak bardzo trzymałaś się życia, jednakże nie potrafiłam Ci pomóc. Żyłaś ok. ok. 147 godzin.

Porady/wskazówki

Przykro mi, ale wszystkie rezerwacje zostały odwołane.